"Marek Grechuta we wspomnieniach żony Danuty" na spotkaniu DKK
Dodane przez MMorawiec dnia Listopad 26 2013 15:35:46




Biografie sławnych osób pisane przez ich najbliższych bywają niekiedy przepełnione zbędnym sentymentalizmem, niezrozumiałym dla czytelnika, a główny bohater to często postać wyidealizowana, pozbawiona zwykłych ludzkich słabości. Tymczasem biograficzna książka, którą omawiałyśmy podczas spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki 25. 11. 2013 roku zaskoczyła wszystkie Klubowiczki.

Dostępne w Internecie recenzje książki Danuty Grechuty i Jakuba Barana pt. „Marek. Marek Grechuta we wspomnieniach żony Danuty” zapowiadają, że jest to niezwykle ciepły, zabawny, pełen miłości i wzruszeń, a jednocześnie niepozbawiony dystansu do przeszłości opis życia i twórczości Marka Grechuty – artysty i męża. Lektura książki dostarcza jednak całkowicie odwrotnych informacji. Bardzo ciężko dopatrzeć się w tej historii ciepłych uczuć, miłości czy tęsknoty. Niewiele jest też humoru czy nostalgicznych wzruszeń. Opowieść żony nieżyjącego już muzyka przedstawia nam jego postać w sposób nadmiernie egzaltowany i dziwnie wyniosły. Język, którym posługuje się w książce pani Grechuta jest sztuczny i pełen denerwujących manieryzmów. Marek Grechuta nie jest w tej opowieści po prostu Markiem czy mężem – jest Panem Markiem, Panem Grechutą albo Panem Mężem. Ponadto wbrew obietnicom wydawcy, biografia nie jest wzbogacona obszernym materiałem zdjęciowym z prywatnych zbiorów państwa Grechutów. Nie brakuje w niej natomiast zdjęć nieciekawych i często powtarzających się.

Klubowiczki odłożyły tę książkę z pewnym niesmakiem. Znany i szanowany artysta przedstawiony został z niezaprzeczalną ironią i wyższością wobec czytelnika. Ciekawe szczegóły z prywatnego życia Marka Grechuty straciły niestety swoją wartość. Jeśli zamiarem pani Grechuty było udowodnienie jej przynależności do środowiska artystycznego, cel ten został w pełni osiągnięty. Szkoda tylko, że ucierpiała na tym tak długo oczekiwana i świetnie zapowiadająca się biografia…

Listopadowe spotkanie DKK było równocześnie powitaniem nowej Klubowiczki – Zofii Węgiel, która bardzo słodko uczciła wstąpienie do Klubu częstując zgromadzone panie wyśmienitym domowym sernikiem.