Sześćdziesiąt lat? Nie mogę się doczekać!
Dodane przez MMorawiec dnia Luty 13 2014 13:31:20




„Sześćdziesiąt lat to sześćdziesiąt lat. Kiedy ktoś ma tyle lat, to jest stary. Tęsknię za starością i nie chcę, żeby mi mówiono, że jestem młoda, skoro nie jestem. Mam dosyć bycia młodą.”

W takim właśnie tonie toczyła się dyskusja o książce „Nie, nie chcę się zapisać do klubu książki” V. Ironside, podczas spotkania DKK 27 stycznia 2014 roku. Książka jest niezwykle oryginalnym sposobem przedstawienia starości i wszelkich jej uroków. To nie tylko opis codziennych smutków i radości ludzi po sześćdziesiątce, ale również pełna ciepła, optymizmu, humoru i wzruszeń opowieść o tym, jak żyć w zgodzie z samym sobą i przemijającym czasem.

„Całe ciało wrzeszczy do mnie, że jestem stara. A najdziwniejsze jest to, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest mi z tym w miarę wygodnie i sympatycznie. I mam poczucie, że tak powinno być. Owszem, moja skóra nie jest młoda, sprężysta, cudownie brzoskwiniowa i porośnięta delikatnym, puchatym meszkiem. Ale wciąż jest w porządku, jak droga, ale zużyta, stara skórzana sofa (…). Uzmysłowiłam sobie, że im jestem starsza, tym bardziej zależy mi na tym, żeby nie wyglądać jak zdezelowana świetlica komunalna, tylko piękne ruiny opactwa (…).
„Kolejny osobliwy objaw starzenia się – zwracam się do wszystkich per „słońce” albo „kochanie” – a co jeszcze dziwniejsze, mówię to szczerze”.